sobota, 27 marca 2010

Gora Przeznaczenia





Oto jestesmy na wyspie plonocnej. Dzisiaj zawitalismy do swiata mordoru, tyrani i wiecznego ognia.
Ale przedtem bylismy w Wellington wiec szybka opowiesc o tym: stolica, wszystko dwujezyczne - ang i maoryski, przecudne muzeum Te Papa Angawa albo jakos tak :) o tym wiecej jak bede mial wiecej internetu. teraz mam tylko dziesiec minut :)

A dzisiaj w przecudnym sloncu, co dla nas jest rzadkoscia, wspinalismy sie na wulkan Ngauruhoe, ktory we Wladcy Pierscieni byl Gora Przeznaczenia. jest idealny! stozek, nie jakis zrogowacialy czy obity. stoi i sie prezy. A dookola krajobraz wulkaniczny - taki jak wszedzie przy wulkanach (moge sie tylko domyslac bo to moj pierwszy wulkan w zyciu :)

Ok, nie czekajac - zdjecia. Ostatnie z naszego ostatniego dnia na wyspie poludniowej, na samym koniuszku - musielismy sie wykapac - pewnie jedyny raz w NZ - bylo zacnie :)

7 komentarzy:

  1. mega!
    i zdjęcia się powiększają;)
    i chyba najniżej skoczyłeś:p

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas chyba pierwszy raz od Waszego wyjazdu było pow. 15°C wiec już prawie (prawie) nie zazdroszczę Wam słonecznej pogody. Nie za ciepło w tej kurtce?

    OdpowiedzUsuń
  3. łłeee początkowo myśałem, że na tym zdjęciu z jeziorkami są same kamienie, a tam jest wuchta wiary!:) zdjęcia pełen czad, ale tam macie fajnie teraz, echhh :))

    OdpowiedzUsuń
  4. grzechu, obacz na jakiej wysokocsci sa kolana, niech to bedzie miara :)
    wiary bylo masakrycznie duzo, ale nie bede przeciez narzekal na blogu :D
    ciesze sie ze macie sloneczko, nalezalo wam sie! po takiej zimie to bedzie dobra wiosna - mawiali starzy gorale

    OdpowiedzUsuń
  5. Grzechu, nie dość że najniżej skoczył to jeszcze jak żaba ;p Trzeba było te kolana pod brodę podciągnąć to dopiero by było najwyżej :]
    A u nas już nawet nie zima a jesień od paru dni jest, nic tylko pada.

    OdpowiedzUsuń
  6. omg ej mogles przyslac mi troche skamienialego saurona jak juz tak blisko byles :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ejjj! już prawie 10 dni nic nie napisałeś!

    OdpowiedzUsuń