wyobrazcie sobie soczysta brzoskwinie. taka, ktora po ugryzieniu cieknie, slodkosc przelewa sie przez palce, leci na bluzke. wszystko sie klei, a ona wciaz cieknie i cieknie....
wlasnie tak soczysta jest zielen w miejscu, w ktorym teraz jestesmy. jest przezielona. a wyobrazcie sobie kobiete o oczach blekitnych i spokojnych, tak niebieskich, ze swieca nawet w ciemnosciach. tak wlasnie niebieskie sa jeziorka i rzeki, tworzone przez lodowiec.
obszar nazywa sie west cost. jest to pierwsze miejsce w nowej zelandii, w ktorym moglbym zostac na dluzej. dlugo dluzej. jechalismy z queenstown to franz joseph glacier. 5 godzin drogi, ktore z latwoscia moglbym zamienic na 5 tyg. na miejscu tez jest pieknie. najpiekniejsze lasy w jakich w zyciu bylem. tak geste, ze poza sciazka nie ma jak isc.
mamy tez lodowiec, ktory schodzi prawie do morza i otoczony jest nie tylko kamieniami jak na innych ale tez lasem.
zlapalismy drugiego juz flaka, tym razem na zapasowce bedziemy musieli jechac 200 km, bo tyle nas dzieli od wiekszego miasta. boje sie australii... troche to zmienilo nasze plany i bedziemy krocej na wyspie polnocnej, ale to nic. na razie czas sie rozkoszowac.
hej! dodaje jeszcze pare zdjec z poprzednich dni. najpierw krowy i jelenie z jednego z naszycvh hosteli (dlaczego tu hoduja jelenie? w taaaaakich ilosciach) . A drugie z przygody z owcami, co nas zablokowaly na dlugi czas i mielismy akurat piekny zachod i owieczki same wskakiwaly w kadr :) czyz to nie sa te same gorki co z tapety windowsa ? :D
wlasnie tak soczysta jest zielen w miejscu, w ktorym teraz jestesmy. jest przezielona. a wyobrazcie sobie kobiete o oczach blekitnych i spokojnych, tak niebieskich, ze swieca nawet w ciemnosciach. tak wlasnie niebieskie sa jeziorka i rzeki, tworzone przez lodowiec.
obszar nazywa sie west cost. jest to pierwsze miejsce w nowej zelandii, w ktorym moglbym zostac na dluzej. dlugo dluzej. jechalismy z queenstown to franz joseph glacier. 5 godzin drogi, ktore z latwoscia moglbym zamienic na 5 tyg. na miejscu tez jest pieknie. najpiekniejsze lasy w jakich w zyciu bylem. tak geste, ze poza sciazka nie ma jak isc.
mamy tez lodowiec, ktory schodzi prawie do morza i otoczony jest nie tylko kamieniami jak na innych ale tez lasem.
zlapalismy drugiego juz flaka, tym razem na zapasowce bedziemy musieli jechac 200 km, bo tyle nas dzieli od wiekszego miasta. boje sie australii... troche to zmienilo nasze plany i bedziemy krocej na wyspie polnocnej, ale to nic. na razie czas sie rozkoszowac.
hej! dodaje jeszcze pare zdjec z poprzednich dni. najpierw krowy i jelenie z jednego z naszycvh hosteli (dlaczego tu hoduja jelenie? w taaaaakich ilosciach) . A drugie z przygody z owcami, co nas zablokowaly na dlugi czas i mielismy akurat piekny zachod i owieczki same wskakiwaly w kadr :) czyz to nie sa te same gorki co z tapety windowsa ? :D
Perth Time
nie bójcie sie Australii! już teraz wszystko wiecie o podróżowaniu. Jelenie na pastwisku to rzeczywiście coś nowego. Fajnie , że w końcu cos Wam się bardzo podoba.caluski
OdpowiedzUsuńprzeeeeeeeeepiekna ta dal i to niebo! cieszcie sie tymi przezyciami i robcie duzo zdjec! Bedziecie wspominac latami... A Australia to najprzyjemniejszy i najbezpieczniejszy kraj na swiecie do podrozowania samemu! Buziaczki, H.
OdpowiedzUsuń