poniedziałek, 22 lutego 2010

wybuchowe króliki

Australijczycy znowu mają problemy z zającami. Pojawił się nawet pomysł by je wysadzać środkami wybuchowymi. Ale jako że zająco-króliki zawsze uodparniały się na wszystkie dotychczasowe pomysły ich eksterminacji, to trochę się boją, że nażrą się kryptonitu i uodpornią na proch i zgiełk.
Ten początkowy akapit być może nie wygląda, ale jednak ma coś wspólnego z szalonymi przygodami Pauliny i Mikołaja w wieczyście oblepionym słońcem Perth. Otóż widzieliśmy królika. I to chyba tego samego. W ramach dorabiania byliśmy parę razy (angielska dygresja: couple of times... W AU gdy ktoś prosi o couple of beers to chodzi mu o dwa piwa = ergo byliśmy dwa razy na winobraniu. A wydawałoby się, że więcej) na winobraniu, pierwszy to pojechaliśmy 2 godziny na północ od Perth i ciężko, wręcz niewolniczo pracowaliśmy przez 12 godzin w pełnym słońcu, pochyleni jak garb nad samym sobą, i za taka samą niewolniczą pensje. Ale pieniądz nie śmierdzi więc spoko. Z drugiego wypadu, bardziej sielskiego, mam zdjęcia! To właśnie tam zobaczyliśmy królika, co się pałętał między nogami.
Dla znawców - zbieraliśmy rieslingi, chardonney, semillion.
Kupiłem maske wenecka, mamy spodnie do chodzenia po górach, właśnie dostaliśmy paczkę z Polski z arafatką i zalaminowany bilet z autografami członków zespołu Archive. Nigdy nie wiesz co się przyda w drodze... :)

Zdjęcia:



10 komentarze:

  1. o - to w australii tez sie niewolniczo pracuje za niewolnicze pieniadze? :) myslalem ze to tylko jednak w kraju nad wisla tylko takie praktyki ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. phi! żadnego dziękuje za paczuszke tylko ironiczny uśmieszek :D

    a tak w ogole jaki ma sens kupowanie maski weneckiej w australii? czy takich rzeczy nie powinno sie kupować w wenecji? :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. dziekujeeeeeeeee. bardzo bardzo, nawet dzwonilem do rodzicow, ale nie moglem sie dodzwonic, a chcialem podziekowac, ale moge tutaj :)

    a maska wenecka rule the world

    a co do niewolnictwo, to pamietaj larofan, ze to kraj zeslancow, musza z tego pochodzic jakies tradycje :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. a na tym zdjeciu Paulina wyglada jak ksiezniczka(!) a nie jak niewolnica...
    sciskam was, H.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. tej Miki, raz piszesz zając a raz królik, myślisz, że to to samo?:)

    w ogóle fotki się nie powiększają, why?:)

    a Paulina wygląda jak władczyni wszystkich winogron i ich pestek!:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. no wlasnie nie wiem dlaczego sie nie powiekszaja, juz ostatnio tak sie stalo, bede musial sie przyjrzec temu problemowi :) a pisze na zmiane bo nie wiem czy to sa kroliki czy zajace, nie znam roznicy, mysle ze zajace :)

    pozdrooo

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Ha! To sa kroliki a nie zajace :) A zeby sie zdjecia powiekszaly to pewnie Mikrus musisz zmienic kod zrodlowy strony ;p

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. ja słyszałem, że żeby się zdjęcia powiększały, to Miki by musiał jeszcze trochę urosnąć albo zebrać więcej winogron :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Kalin pisze...

    ja słyszałem, że zdjęcia będą się powiększać, jak Miki pozna tajemnicę zajęcy!
    Swoją drogą - chyba bym się wkurzył, gdybym był królikiem, a ludzie nazywali by mnie zającem...

    Bawcie się dobrze Rosjanie!! :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze