
oto fioletowe drzewa, których teraz pełno dookoła.
dodałem ramkę, żeby ładniej wyglądało :)
w niedzielę, kiedy P. pracowała, ja miałem czas świątecznej rozruby i byłem na paintballu. Strzelanie było bardzo fajne, wreszcie poznałem trochę osób przez couchsurfing, za 4$ mogliśmy spędzić tam cały dzień. Najważniejsze jednak, że wreszcie wyjechałem poza Perth, do buszuuu, czerwonymi drogami, do miejsca gdzie jaszczurki tarasowały drogi, a do odgarniania much brakowało rąk.
zdjęcia umieszczę jak tylko dostanę.
najwięcej adrenaliny wytworzyło się jednak w moim ciele w drodze powrotnej. już w mieście, na jednej z głównych ulic, policjanci zatrzymywali i kazali dmuchać każdemu kierowcy. Całego piwa nie piłem, ale dwa łyki w pobliskim browarze zabrałem, a poza tym było to moje pierwsze dmuchanie :D wyszło 0.0 ale naprawdę się zestresowałem.
już nie możemy doczekać się podróżowania. w najbliższej bliższej przyszłości kupujemy przewodniki i zaczynamy planować wojaże. Ja namiętnie czytam national geographic i jem tim tamy.
w szkole P. ma 100% ze wszystkich testów i jest bogiem koreańczyków :) uczy ich wymowy, a oni odwdzięczają się przynosząc jej jabłka prosto z sadu.
ja z kolei namiętnie parzę kawę na lotnisku, a najczęściej robię to w godzinach letnich, miedzy 3 a 7 rano. Jak wstaję, to powtarzam wszystkie greckie przekleństwa jakie znam, ale chyba polubiłem tę zmianę, wracam i mam cały dzień przed sobą.
P.e ostatnio jakiś fagas na randkę zaprosił, ale ładnie odmówiła. A on zassał powietrze.
Spieramy się ciągle o sposób podróżowania. P. chciała by po hotelach się rozbijać i limuzynami przemierzać bezkresy świata, a ja chcę do ludzi... P. mówi, żebym napisał, że ja chcę pod most, ale to nieprawda.
26 grudnia koncert Pendulum, spróbuję wejść tylnymi drzwiami przebrany za Mikołaja.
No i założyłem sobie facebooka, żeby być bardziej międzynarodowy. Tutaj nie mieć facebooka to jak nie mieć twarzy. Lub książki.
W przyszłości więcej zdjęć, z ramkami oczywiście.