piątek, 20 listopada 2009

Gdzie kończy się przygoda, a zaczyna życie

Dobrym zwyczajem Karola S., rozpocznę od kawału:
-You know what, I just started a seafood diet!
-So you can eat only products from a sea?
-No, it means, that when I see food I eat it.

/brawa/

Wczoraj miałem pierwszy dzień wolny od pracy od tygodnia. Oczywiście skończyło się na barbeque, a potem w pubie i wydałem tyle kasy, że dziś też powinienem być w pracy. Ale nie będę, skończyły nam się 2 tyg wakacje i teraz możemy pracować po 20 h tygodniowo, co jest w sumie idealnie by się utrzymać, ale zaczynam się denerwować, z jakich funduszy będziemy podróżować.

Rozpoczęliśmy też drugi kurs, w innej szkole i jesteśmy przerażeni. Po pierwsze musimy teraz godzinę dojeżdżać do szkoły, lekcje przedpołudniowe mamy z nauczycielką, która jest nudna jak kindersztuba, wszystko jest prowadzone dokładnie pod egzamin IELTS, czyli znowu omawiam tematy takie jak zdrowa dieta, czy wolałbyś mieszkać na wsi czy w mieście lub opisuje diagramy. Nauczycielka ostentacyjnie nie śmieje się z moich żartów :) to już powód by jej nie lubić. Gdy ktoś nie ma wymaganej ilości godzin i grozi mu deportacja to jego nazwisko zamieszczane jest na czerwono na wielkiej tablicy w jadalni (WTF!). No i, żebym nie zapomniał, zapłaciliśmy za 35 h tygodniowo, a mamy 21. Sprawa w toku, zastanawiam się, czy nie wynająć jakiegoś dobrego prawnika do tego casusu, bo mogę mieć problemy z wygraniem sprawy :) Trwa zbieranie twardych dowodów.

Dookoła nas świąteczne stroiki, trochę absurdalne, jakby ktoś zapomniał je zdjąć po poprzednich świętach. I pełno drzew w kolorze fiiiooooooletowym. Mamy też deskę do bodyboardingu, już wstępnie obcykaną, czekamy tylko na większe fale i większą przygodę. Znaleźliśmy też okazyjnie tanie bilety do Nowej Zelandii z Sydney i wstępnie zarezerwowaliśmy na 5 marzec z powrotem 6 kwietnia. Wczesna jesień z kiwi? Dlaczego by nie.

Niech się tylko z tą szkołą ułoży...

A co u Was, zaczynamy bardzo tęsknić :)

10 komentarzy:

  1. Oh, jak to milo znow poczytac :D
    Ja tak mysle o Was intensywnie! Codziennie o 12 (w przerwie) otwieram i zagladam, a tu nic i nic... Mysle sobie: zapracowani :)
    Zycze Wam, zeby zmnienili Wam nauczycielke, albo zeby Was wyrzucili z klasy z powodu tych zartow :) no i wtedy znajdzie sie jakies inne rozwiazanie... Najwazniejsze nie zalamywac sie!
    Sciskam Was bardzo mocno!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochane dzieciaki !!!

    Nie martwcie się zbytnio bieżącymi problemami z nauką i pracą. Wyjazd ten potraktujcie jako przedłużone wakacje które zawsze zaskakują czymś nieprzewidywalnym i przez to nie są nudne i kształtują siłę charakteru.
    Pocieszeniem niech będzie fakt, że inni mają gorzej.
    Dla przykładu, kuzyn Pauli - Wojtek
    z Augustowa, który po skończeniu studiów wyjechał do Australii do Sydney - podobnie jak Wy doskonalić język i zwiedzić kawłek świata - też ma problemy. Dopiero po miesiącu pobytu znalazł pracę ale na budowie wśród Polaków, przez co nie usprawnia angielskiego i pracuje ciężko fizycznie. W czsie przerwy szkolnej (podbnie jak Wasza)wyjechał z firmą na 3 tygodnie na nową budowę do Canberry, gdzie stracił kontakt ze światem (brak internetu
    i innej łączności). Ponadto ocenił, że poziom nauki w jego szkole jest bardzo niski.

    Tak więc myślcie pozytywnie i głowa do góry! W ostateczności gdyby Wam zabrakło money
    na zaplanowane wojaże, możemy pożyczyć na niewielki procent a oddacie jak zarobicie
    w kraju.

    Trzymajcie się zdrowo, przesyłamy buziaki

    rodzice.

    OdpowiedzUsuń
  3. hyhy, dowcip git:]

    widzialem zdjecie jakiejs smisznej swini:> koali, ale kangura niet! o diable tasmańskim nie wspominajac:D co to ma byc:P?!
    spoko furex, lans imprezy też dają rade!
    pozdro misie, grzecznie sie bawcie:)!

    OdpowiedzUsuń
  4. ..już widzę minę mikołaja jak czyta o tym przypadku pracy z polakami na budowie w australii :D

    apropo tęsknot to mam coś dla Was, co przywoła niezapomniane wspomnienia z rodzinnych stron: http://www.youtube.com/watch?v=0k17EIby2YA :D

    ..jak o mnie chodzi to jakieś trzy godziny temu wróciłem z egiptu, damm... fajno tam było, luuuzzz blues i wakacje, a hotel mieliśmy taki, że o panie... jeszcze kiedyś wrócę do tego :) natomiast na miejscu czekało już na mnie kolokwium, które jak się okazuje (okazało w czasie gdy mnie nie było) mamy jutro i to jest już kolo zaliczeniowe z europejskiego... ehh jakimż człowiek potrafi być łajdakiem i nikczemnikiem!
    ...i niech to w ogóle dundel świśnie i przekręci! no w każdym razie, jutro się tego nauczę :)

    ..ale będzie jak wam wypali ten miesiąc w nowej zelandii, czad!:)

    tymczasem, pozdro600!

    ps. miki, wolisz mieszkać w mieśćie czy na wsi?:)

    ps2. ...a paulina co woli?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zaczynamy od zartow to nie bede gorszy (angielski i z pamieci wiec moze byc z bledami ale moje umiejetnosci sie nie doskonalily od 3 lat ;D )

    -Why native americans were first in America?
    -Because they have reservations.
    _

    A u nas swiat staje na glowie - z Baldurem i Dawidem da sie normalnie na piwo ustawic a Andrzej to nawet na weekendy w Poznaniu zostaje (juz pare razy!)
    A tak to jak Janiol ladnie napisal - az go zacytuje "luuuzzz blues". Oprocz wzmiankowanego kola nic sie nie dzieje.

    Pozdro1200 i do kolejnego przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czesc misiaki! :D
    ano Andrzej czasem zostaje na weekend, zdarzalo sie to juz w tym roku :) ale akurat nie to najbardziej pokazuje ze swiat stanal na glowie, jeszcze bardziej fakt ze Andrzej zaczal wczoraj robic kurs na prawo jazdy! oj co to bedzie :P :P :P
    Czuje sie zobowiazany zupdate'owac Mikolaja o stanie polskiej pilki bo nie wiem czy tam czytasz, mianowicie poznanski Franziszek jest selekcjonerem i w koncu narod wydaje sie byc z tego powodu zadowolony :P wyniki jeszcze nie sa powalajace (o:1 z rumunia i 1:0 z kanada) ale dajmy mu czas ;] poza tym wyszedl nowy pes i zaluje ze nie mam chwilowo w poznaniu godnego przeciwnika :P

    enormous pozdrowienia dla was obojga, trzymajcie sie tam! ;)

    PS. dowcip (oryginalnie po polsku ale nie bede sie wylamywal przeciez :P)

    Two cats walk through the desert and one says to another:
    -Damn man, this < k u w e t a > is huge!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć i czołem!!!
    Janiol, Kret i Andrew nie da sie ukryc że omówili prawie cała bieżaca sytuacje w poznaniu..ale zapomnieli o kilku waznych szczegółach!!! Krecik nie napisał wam że zaczelismy prawie regularnie chodzic na siłownie i organizować na razie jeszcze amatorskie sparingi!!!W zdrowym ciele zdrowy duch to nasz chasło na ten rok :) Nasz cel to wspominany przez Mikrusa podtyp plazowy:) Ja dzisiaj byłem u dentysty który wyrwal mi 8!!! Prawie nie bolała...ale za to teraz boli jak %$#@&^%!!! Ale ząb wziołem zeby wam pokazać!!! Pani doktor powiedziała ze jeden z większych jaki mwidziała! oby Wasze uzebienie miało sie dobrze! Problemami sie nie przejmujcie: wredna nauczycielka, oszczędności itp. zobaczycie ze wszystko sie ułozy, nie byłoby przygody jakby wszystko szło za łatwo a na koncie cały czas bylaby bezpieczna suma! Przygoda potrzebuje niepewnosc, adrenaliny i oby tego Wam nie zadrakło! Andrzej pisze wam o pilce, PES, JAniol o Kole a nikt wam nie napisał że !!!nowa żalądkowa jest na trawie zubrowej!!!!Mam ja juz w zamrazarce i powiem nieskromnie ze prózno jej jeszcze szukać w poznaniu! Zdegustuje niebawem to opisze Wam doznania smakowe!!!
    Pozdrawiam Was!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Miki opowiedz kolegom o rurze wydechowej:D

    My już jutro wracamy do domu! nienienienie! a teraz śmigamy na plaże żeby się dopalić :D

    buuuźka!

    ps. chłopaki, jakieś piwo po powrocie?

    OdpowiedzUsuń
  9. eh, wszystkie ciekawostki juz Wam napisali!
    To ja moze tylko dorzuce, ze moze macie tam ciepło i plaze i w ogole, a my mamy zimno i szaro i w ogóle, ale przynajmniej grudzień zapowiada sie miło koncertowo!
    bedzie pogodno w blue, łąki lan tez w blue i skinni patrinni w miesnej, ot co! i grzegorz turnau bedzie tyz. no a w styczniu archive, ale to juz wiecie.
    co tam jeszcze? dzis sie dowiedzialam jak jest australia po japońsku - oosutaria :)
    buuziaki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej.My już w domciu.Zawsze jak się wraca po dalekiej podróży to dom wygląda inaczej.Patrzysz ma niego przez pryzmat dalekiego swiata a on stoi taki sam,swojski i czeka na ciebie.Dobrze mieć taki dom.Rozpakowujemy" zapachy" upchane w naszych plecakach i łapiemy się na tym że tu nabierają innego znaczenia.Są perełkami którę tam w natłoku wrazeń nam umykały.Ho ho ale się rozpędziłem.Miki koniecznie wklep historię o rurze i jak ją chciałeś naprawić z ubezpieczenia.Znająć Twoich kumpli, to będzie niezły wątek.Sciska was za'rum'ieniony

    OdpowiedzUsuń