czwartek, 8 października 2009

Zdanie na dziś: Just in case

Czas na pierwsze niepowodzenia. Pączki w maśle postanowiły poszukać pracy. Mając komórkę, bank, australijski nip w drodze, miasto w małym paluszku i cv na pendrivie, wyruszyliśmy na podbój naszego nowego, antypodowego konta. A, najpierw była sałatka KRABOWA u Mrs.E. Wczoraj byliśmy na lunchu i niechcący zamówiłem pasta with schrimps (choć może to nie było schrimp), no i teraz jestem miłośnikiem owoców morza. Aha...yes of course. Już mamy obiecaną wizytę u pana, który sprowadza świeże krewetki. Mniami! :D
Tak więc powracając na tory opowiadania o poszukiwaniu pracy:dostaliśmy się do centrum, które okazało się całkiem spore, taki 2x św marcin razy 3 ulice. No i dookoła wieżowce. W portfelu mieliśmy 3$, które wydaliśmy na utworzenie 8 kopii naszych życiorysów, resztę postanowiliśmy skserować dla oszczędności.
Bla bla bla bla bla... no i doszliśmy do bankomatu by wyszarpać pieniądze na ksero i autobus, a tu klops. Żadna nasza karta nie działa. Alior, który miał być na cały świat bez opłat pozostaje bez opłat, ale też pozostawia człowieka bez pieniędzy. Bez grosza. Bez szans na przeżycie (adrenalinka rodziców na pewno się podniosła :) Tak więc jak pisałem ostatnio, że do centrum jest daleko, to, doliczając, że centrum obeszliśmy wte i wewte i raz jeszcze, wychodzi, że pokonaliśmy dziś trasę 3x lub 4x dłuższą.

Nasza australijska karta dojdzie do nas za 2 tyg, do tego czasu będziemy musieli wyżyć z amer.dollarów. A w aliorze niech rośnie na lokacie nocnej :D

No i jeszcze taka refleksja. Albo wcale tak wiele km nas nie dzieli, albo z perth jest daleko wszędzie. Różnica czasu między polską a westralią to 6 h, a między perth a sydney - 3h

Plan na jutro:
-podbić świat, Pinky!
-lunch u Mrs.E (jej jedzenie to nasz pokarm :)
-jazda samochodem prowadzonym przeze mnie
-impreza z couchsurfingu w jakiejś artystycznym wyrwidołku

And remember Johny, just in case.

7 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem waszych wrazen z pierwszej jazdy samochodem :D
    Pamietam jak dzis, kiedy to (10 lat temu) razem z Ugiem wsiedlismy do samochodu w Sydney bezposrednio po podrozy = zmeczeni(!) Prowadzil oczywiscie Ugo, bo ja bym nie usiadla za kierownica... Ruszylismy pewni siebie, ale Ugo wydawalo sie, ze wszyscy na niego wlezdzaja (!) i na wszelki wypadek jechal z daleka od tych z prawej....., czyli lewymi kolami prawie po krawezniku! A ja siedzac z lewej umieralam z przerazenia!!! Widzialam przed soba tylko brzeg szosy, chodniki, sciany, murki itd.........
    sciskam, H

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a tak chciałem aby moje ględzenie o trudnościach wybierania siana ze sciany w australii było tylko złym wspomnieniem ...no tak ale to przecież to kraj skazańców .sciskam hop

    OdpowiedzUsuń
  3. ello podróżnicy!

    proponuję zanieść cv'ke do miejscowego oddziału alior banku... upieczecie dwie pieczenie na jednym ogniu, robota + pieniądze na jedzenie!:)) w ogóle jeszcze nie jest tak źle bo lato idzie, zawsze można coś posadzić zjadliwego (rzodkiewka, bakłażan) albo upolować, gorzej by było zimą coś znaleźć ;)

    w ogóle jest już nowy house... tak tylko piszę, sami wiecie :)

    Wy jutro na CS'sie (gdzie mnie nie dodaliście do znajomych swoją drogą) a my wbijamy do Majki na parapetówę, trzeba obczaić nowe katakumby!:D uciekam do czytania o ochronie dóbr osobistych..

    a tutaj foty z Berlina, całe osiem :D
    http://gallery.me.com/michal.janicki

    psyt. dziwnie mała ta różnica czasu... tyle co w usa, are u sure?!

    OdpowiedzUsuń
  4. ale to roznica miedzy australia z jednej strony a australia z drugiej strony zią ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Australia podzielona jest na 3 strefy czasowe, przez co zależnie od stanu różnica czasu w stosunku do Polski wynosi 9-11 godzin. Kiedy u nas jest południe w Perth jest godz. 21, w Adelajdzie 22.30, zaś w Sydney - 23-cia."

    ..też mi nie pasowało to 6 godzin, no :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hhehe, jak tam chcesz janiol, ty wiesz lepiej :D ale ale.... jak gadam z rodzicami to jest 6h roznicy (ale spoko, pewnie telefonicznie to przyspiesza :D) a w tym roku bylo referendum w australi zachodniej i zdecydowali ze nie beda robil czegos takiego jak u nas czas letni zimowy, tylko zostawia jeden, ten dalszy od sydney :) TADAM

    OdpowiedzUsuń
  7. internet kłamie!:)

    ...i zeszyt Majki również, dziś na wykładzie patrzeliśmy (ma taką mapkę z tyłu z strefami czasowymi) tam też pisało że 9 h... znaczenia to najmniejszego nie ma, ale dobrze wiedzieć, jak się ma wiedza powszechna do praktyki :)

    wychodzi na to, że jak zadzwonisz do mnie o 23 swojego czasu i do rodziców o 20, to my w puszczy będziemy z Tobą gadać jednocześnie o 14, lol :D

    OdpowiedzUsuń